Cały dzień na haju

Nie będę do niczego namawiał. Opiszę tylko moje osobiste doświadczenia.

Nie pamiętam od kiedy nie jem mięsa. Przyszło to do mnie w sposób naturalny, od wewnątrz, jako skutek rozwoju duchowego nad którym cały czas pracuję. Wegetarianizm jest dla mnie zachowaniem, którym można pokazać, że nie jest się hipokrytą.  Nie można jednocześnie kochać zwierząt i je zjadać. A ja kocham zwierzęta.
Najpierw odrzuciłem mięsa czerwone, potem białe, ryby, a na końcu owoce morza. Zobaczyłem, że przemiana jest postępująca
i zastanawiałem się czy i kiedy przyjdzie mi do głowy porzucenie jedzenia pochodzenia zwierzęcego.
I tu stało się coś dziwnego. Continue reading „Cały dzień na haju”